fbpx
st.
19
2021

Nieetyczne zachowania od lat budzą zainteresowanie psychologów. Przykładem był  Stanfordzki Eksperyment Więzienny. Jakie były jego założenia i cele? Czy zakończył się sukcesem? Jakie miał znaczenie dla nauki? Na te pytania odpowiem w artykule poświęconym jednemu z najbardziej znanych i zarazem niezwykle kontrowersyjnych eksperymentów w historii psychologii.

Nieetyczne zachowania – człowiek zna na tyle swój potencjał dobra i zła, na ile go sprawdzono

Parafrazując słowa Franklina Roosevelta, który utrzymywał – że ludzie nie są więźniami przeznaczenia, ale jedynie więźniami własnych umysłów – powiedziałabym raczej, że człowiek nie musi być więźniem losu, lecz może być uwięziony w pułapkach umysłu, a jednocześnie uwikłany w sytuacje zewnętrzne. Rozwijając powyższą myśl w kontekście zachowań nieetycznych- można zastanowić się nad tym, czy rzeczywiście nie jest tak, iż człowiek zna na tyle swój potencjał dobra i zła, na ile go sprawdzono. Przyznać należy, że tym co nas sprawdza jest kontekst sytuacyjny, w jakim przyszło nam żyć.

Niedawno usłyszałam to zdanie na jednym z warsztatów i przyznaję, że trafiło do mnie – pojawiła się myśl – „zawsze o tym wiedziałam, to takie oczywiste”. Przykładowo możemy pokazać inne zachowania w czasach pokojowych, a inne w czasach wojennych.  Inaczej zachowamy się wśród otaczających nas ludzi, gdy czujemy się bezpiecznie. A diametralnie inaczej, gdy zagraża nam realne niebezpieczeństwo ze strony drugiego człowieka.

Zgodzisz się zapewne ze mną drogi Czytelniku – że zabicie człowieka jest czynem nagannym, złym, karalnym – w końcu dekalog mówi jasno „nie zabijaj”. Może myślisz sobie, „jest dla mnie niewyobrażalne, że mógłbym coś takiego zrobić”. Zastanów się jednak, czy jesteś pewien tego na sto procent.

Załóżmy, że jesteś rodzicem i życiu Twojego dziecka zagraża jakiś bandyta. Wydaje się być oczywistym, że w takiej sytuacji nie miałbyś oporu przed pozbawieniem życia napastnika, aby tylko ratować ukochane dziecko. Uczyniłbyś coś nagannego dla wyższego celu – i jest to etycznie wybaczalne. Jednakże mimo to, odczuwałbyś traumę związaną z tym wydarzeniem – i byłbyś być może zaskoczony uświadomieniem sobie „Potrafię zabić”.  Pozwól, że przedstawię Ci teraz historię eksperymentu, w którym sprawdzono potencjał dobra i zła  w warunkach ekstremalnych jakim są warunki panujące w więzieniu.

By w pełni zrozumieć ten artykuł preczytaj również cz. 3.

Projekt badawczy Philipa Zimbardo

Philip Zimbardo, niewątpliwie jeden z najwybitniejszych psychologów społecznych, zdecydował się przeprowadzić badanie dotyczące wpływu czynników sytuacyjnych na zachowanie człowieka w więzieniu. Badanie to przeszło do historii pod nazwą Stanfordzki Eksperyment Więzienny (ang. Stanford Prison Experiment).  Jak nazwa wskazuje projekt badawczy został przeprowadzony na Uniwersytecie Stanford w USA, w roku 1971. W ramach eksperymentu umieszczono 24 stabilnych emocjonalnie studentów (przebadanych uprzednio pod kątem zaburzeń psychicznych) w symulowanym więzieniu, a następnie obserwowano ich zachowania. Philip Zimbardo sformułował następującą hipotezę badawczą – założył, iż zasadniczym powodem przemocy w warunkach więziennych są cechy wrodzone i nabyte, które posiadają zarówno osoby uwięzione, jak i pracownicy więzienni (strażnicy).

Jak już wspomniałam eksperyment został przeprowadzony w budynku uniwersyteckim, a konkretnie w jego piwnicach – które zaadoptowano tak, by sprawiały wrażenie prawdziwego więzienia. W każdej celi znajdowało się wyłącznie łóżko polowe, natomiast w szafie urządzono karcer. Wybudowano również pokoje dla strażników, gabinet  dyrektora więzienia. Zespół badawczy obserwował zachowania uczestników eksperymentu wykorzystując lustro weneckie i podsłuch.

Ciemny, straszny korytarz z drzwiami na końcu

Uczestnicy eksperymentu zostali podzieleni na 2 grupy: więźniów i strażników. Więźniowie zostali zapewnieni, że nie będą karani fizycznie, jednakże ich prawa będą ograniczone. Z kolei strażnicy otrzymali jedynie informację, iż mają zapewnić dyscyplinę wśród więźniów, jednak nie wolno im wymierzać kar cielesnych. Nie zostali natomiast w żaden sposób przeszkoleni w zakresie wyznaczonej roli.

Przebieg eksperymentu więziennego

Eksperyment miał trwać 2 tygodnie, został jednakże przerwany zaledwie po 6 dniach i to w sposób dramatyczny. Obie grupy uczestników bardzo szybko wczuły się w swoje role – strażnicy nie tylko zdominowali więźniów, ale wyraźnie odczuwali satysfakcję z emocjonalnego wyżywania się na nich. Z kolei więźniowie przyjęli od razu postawę pasywną, bezbronną – nieliczni podejmowali próbę postawienia się strażnikom.

Od pierwszych chwil, gdy więźniowie zostali umieszczeni w „więzieniu” rozpoczęły się rytuały degradacji. Jak wspomina sam autor eksperymentu:

„Więźniowie, z zasłoniętymi oczami, eskortowani są po kolei sprzed Jordan Hall, schodami w dół, do naszego małego więzienia. Następnie strażnicy nakazują im rozebrać się i czekać, stojąc nago z rozstawionymi nogami i rękami opartymi o ścianę.[…] Bez jakiejkolwiek zachęty z naszej strony część strażników zaczyna robić sobie żarty z genitaliów więźniów […]. To taka męska gra.” (P. Zimbardo, „Efekt Lucyfera”, str. 65)

Każdy z więźniów otrzymał numer identyfikacyjny, który miał zastępować nazwisko, wokół ich kostek został zaczepiony łańcuch – miał on nieustannie im przypominać kim teraz są. W ten sposób rozpoczął się proces poniżania więźniów, początkowo więźniowie wydawali się nic sobie z tego nie robić – nawet śmiali się słysząc podniesione, ostre głosy strażników. Lecz szybko sytuacja uległa zmianie.

mężczyzna za kratami

Jednym z pierwszych rytuałów więziennych, który stał się potężnym narzędziem pokazywania totalnej władzy nad więźniami stało się odliczanie. Strażnicy prześcigali się w pomysłach, by stało się ono udręką dla więźniów – na tyle skutecznie, że wywołali sprzeciw u więźnia o numerze 819 już pierwszym dniu eksperymentu – który jako pierwszy został zamknięty w karcerze (nazwanym lochem).

Oznaki buntu

Kolejny dzień eksperymentu więziennego, w czasie którego więźniowie byli sfrustrowani, zmęczeni i głodni – naznaczony był buntem więźniów.  Zanim do niego doszło, jeden ze strażników uderzył więźnia (8612) w klatkę piersiową, a następnie wtrącił go do lochu (w którym znajdował się więzień wtrącony w pierwszym dniu eksperymentu). Obaj więźniowie pozbawieni podstawowych praw (jak na przykład możliwość korzystania z toalety czy prawa do posiłków) knuli plan rewolty.

Tymczasem strażnicy coraz lepiej wczuwali się w rolę, jeden z nich stwierdził:

„Zdałem sobie sprawę, że rola strażnika zaczyna mi się podobać. Nie przepraszałem za to; wręcz przeciwnie, zacząłem się jeszcze bardziej panoszyć. Więźniowie zaczynali się buntować, a ja chciałem ich ukarać za to, że rozbijali nasz system.” (P. Zimbardo, „Efekt Lucyfera”, str. 85)

Rzeczywiście więźniowie rozpoczęli rozbijanie systemu, zabarykadowali się w celi nr 1, co spowodowało wściekłość strażników, którzy swoją złość wyładowali na więźniach z celi nr 2 (zabierając im łóżka). Następnie próbowali zmanipulować więźniów z celi nr 3 – aby stłumić bunt w zarodku – co ostatecznie im się udało. Wykorzystali go jako usprawiedliwienie dla zwiększenia swojej dominacji nad więźniami. Zaledwie 36 godzin od rozpoczęcia eksperymentu więzień 8612 przeżył poważne załamanie nerwowe – co doprowadziło do jego zwolnienia z udziału w eksperymencie.  Zimbardo był zaskoczony jego ekstremalną reakcją na warunki więzienne w tak krótkim czasie. Nie była to osoba niestabilna emocjonalnie (według testów osobowości), początkowo badacze uznali, iż popełnili jakiś błąd przy selekcji kandydatów. Ściana z zakratowanym oknem

Co ciekawe, załamanie 8612 wywołało efekt fali, coraz więcej więźniów przyznawało, iż nie byli już w stanie wytrzymać w tym miejscu. Co do strażników, w ciągu zaledwie 3 dni „przyswoili sobie wrogość, negatywne emocje i nastawienie psychiczne charakterystyczne dla niektórych prawdziwych strażników więziennych.” (P. Zimbardo, „Efekt Lucyfera”, str.109) Każdy kolejny dzień eksperymentu sprawiał, iż strażnicy ukazywali coraz bardziej sadystyczne zachowania wobec więźniów, manipulując nimi – w efekcie jeden z więźniów reagował agresją, inny podjął strajk głodowy, dwóch kolejnych załamało się psychicznie. Zapadła decyzja o zakończeniu eksperymentu więziennego i w szóstym dniu więźniowie usłyszeli decyzję Philipa Zimbardo: „Mam wam coś ważnego do powiedzenia, więc słuchajcie uważnie: Eksperyment się zakończył. Możecie opuścić więzienie dzisiaj.” (P. Zimbardo, „Efekt Lucyfera”, str. 200)

Wnioski z eksperymentu

Philip Zimbardo tak relacjonuje swoje pierwsze spostrzeżenia:

„Negatywna energia napędzająca mnie w ciągu ostatniego tygodnia, kiedy byłem nadzorcą tej symulacji więzienia, sprawiła, że stałem się ślepy na rzeczywistość destrukcyjnego wpływu systemu, który podtrzymywałem. […] eksperyment powinien być zakończony znacznie wcześniej, być może wtedy, kiedy drugi normalny i zdrowy uczestnik przeżył emocjonalne załamanie.” (P. Zimbardo, „Efekt Lucyfera”, str. 201)

Analizując znaczenie Stanfordzkiego Eksperymentu Więziennego warto zaznaczyć, iż miał on wykazać wpływ tzw. zmiennych sytuacyjnych na zachowanie osób, którym przypadło odgrywanie ról więźniów i strażników w środowisku symulowanego więzienia. Pokazał on jednak znacznie więcej i stał się:

„imponująca ilustracją potencjalnie toksycznego oddziaływania złych systemów i złych sytuacji, powodującego patologiczne zachowania ludzi, obce ich naturze. […] Granica między dobrem a złem, która kiedyś wydawała się nie przenikalna, okazała się jak najbardziej możliwa do przekroczenia.” (P. Zimbardo, „Efekt Lucyfera”, str. 217)

Bowiem udowodnił, że w określonych, specyficznych warunkach ludzka natura może dramatycznie się zmienić innymi słowy porządni ludzie zachowujący się przyzwoicie, wręcz empatycznie w reakcji na czynniki sytuacyjne mogą stać się sprawcami zła albo biernymi ofiarami. Ludzi można skłonić do zachowań antyspołecznych, przemocowych, jak również złamać ich odporność psychiczną i sprawić, by byli bezwolnie poddańczy wobec zadawanego bólu, cierpienia.

Niewątpliwie eksperyment ten pomógł w zrozumieniu złożonej ludzkiej natury i zadał kłam mitowi o ludzkiej niepodatności na wpływ czynników sytuacyjnych, tym samym podobnie jak inne badania z zakresu psychologii społecznej. Jak stwierdził sam Philip Zimbardo: „Stanfordzki Eksperyment Więzienny jest apelem o odrzucenie uproszczonego wyobrażenia Dobrego Ja sprawującego kontrolę nad Złą Sytuacją”. (P. Zimbardo, „Efekt Lucyfera”, str. 233)

Bibliografia:

Philip Zimbardo, „Efekt Lucyfera”, PWN, 2008

Kategoria: Ciekawostki umysłu • Autor: Małgorzata Plata • 19 stycznia 2021